polska szkoła plakatu



Mechanizm niezarabiania Libera tłumaczy mi na przykładzie swego plakatu do nowej sztuki Warlikowskiego: – Zamówił go u mnie Teatr Nowy w Warszawie. Honorarium wynosiło 4 tys. zł i było i tak dwa razy większe niż normalnie. Wynająłem sprzęt fotograficzny, zapłaciłem modelom i asystentowi, który jest w jeszcze gorszej sytuacji niż ja, a do tego ma dzieci. Zarobiłem na czysto 100 zł.
Prawdopodobnie gdyby wziął papier, farby i zrobił projekt, wyszedłby na tym lepiej. Ale czy lepiej wyszłaby na tym kultura?

nadprodukcja Artystów, Aptek i Banków.

6 thoughts on “polska szkoła plakatu”

  1. Kulturze to pewnie jeden chuj, ale dzieci asystenta miały pomarańcze na święta (=to ja ci kurwo pieniądze dla dzieci dałem, a ty z pijakami wódkę na melinie pijesz? -»Psy 2)

    1. tak, ta Historja mnie wzrusza: ja też, Dzieckiem będąc, za Mrokow Stalinizmu & gomułkizmu — dostawałem (niekiedy) Pomarańcze z Różnych Ważnych Stołów… (raz Tatuś buchnął ze stołu dla internacjonalistycznej Młodzieży, a raz…)

  2. I znowu te wredne artysty chcą ciągnąć z naszych ciężko zarobionych w neoliberaliźmie pieniędzy. Precz ze sztuką, jak będę chciał sam se zrobię. (sam się też wyleczę, sam se położę kafelki, pomaluję mieszkanie i pobiję pałką policyjną).

    1. aa, tam: zara „Sam”… a co by ZUS robił… też ż(r)yć muszą; i palace utrzymać, co Już stoją. a co?!? zmarnować się mają czy jak…

    1. zraz i Kultura (d. Lorneta i Meduza). czyli, pisząc wyraźnie (gdyż ja zwykle Niejasno) — Baza i Nadbudowa.

Comments are closed.