Uznałam, że czasy są nowe, dla mnie raczej trudne do opisania, nie miałam propozycji koncertów, czyli nie mogłam utrzymać muzyków – mój gitarzysta rozwoził pizzę! Jak mogę w takiej sytuacji stawiać zespołowi jakieś wymagania odnośnie do prób, nagrań – kiedy oni walczą o życie?! I zrezygnowałam z pracy. Zawiesiłam umowę z wytwórnią Kamiling Publishing, czyli de facto z Kamilem, i powiedziałam sobie «pas». Świetnie się wtedy poczułam. Odzyskałam spokój. Dokonałam zmian i wtedy też pojawiła się Nina Terentiew i jej propozycja. Pomyślałam: dlaczego nie?
………….
Żywa szopka w kościele Franciszkanów pw św. Trójcy w Gdańsku
a kiedyś był to zakon znany z Miłości do Zwierząt… i, jak mawia [… nazwisko i adres znane Redakcji] – „niech księży tam trzymają, a nie…”
………….
męki Twórcze w Zoologu.


Popaczyłem na szopkę – nawet murzynów mają – piękna wieklkanoc.
mnie się w tej opowiastce najbardziej podoba firma Kamiling Publishing
tak, Kamień Milowy… (d. cykady na kajmanach)
No i co że gitarzysta pizze rozwoził, jakby mi się taka robota trafiła to był dał jeszcze na msze i panience Nazareńskiej podziękował, a ten nosem kręci, no żesz.
No to co?, ma pensje i pewnie pizze na boku obskoczy, żyć nie umierać, a gnojek się maże :-)))