„Obywatele…” the bright side czy przejdziemy do Historii (Krzysztof Klenczon się odzywa)

czy przejdziemy do Historii (Krzysztof Klenczon się odzywa)



Można bez problemu wyobrazić sobie „OBOK…” jako książkę cyfrową w postaci hipertekstowego grafu czy nawet wiki, otwartej na kolejne edycje czytelników, w których pokazywaliby swój punkt widzenia na opisywane wydarzenia i swoją ocenę prezentowanych w publikacji Makowskiego i Szymańskiego postaw. Pójście o krok dalej, wyjście z tradycyjnej, zamkniętej kodeksowej formy byłoby przynajmniej częściowym spełnieniem wizji Roberta Darntona.
Punki, frakcje i narracje
Marcin Wilkowski


tak: można — praca na Lata.
tylko: po co? Historia jest pełna; a setki (tysiące? Obywateli, faktów…) się jeszcze wpychają…
aby Etat mieć?
chętnie.
(ale…)

no to całość z Sieci:

Wyjaśnienie form architektury mendykanckiej prosto rozumianą zasadą ubóstwa dotyka zaledwie powierzchownych symptomów znacznie głębiej sięgającego zjawiska. Ubóstwo nie jest wartością samą w sobie; nabiera znaczenia jako przejaw postawy spirytualnej polegającej na wyzwoleniu się z posiadania wszelkiej własności, ta bowiem uzależnia człowieka od świata materii. W prostym ujęciu św. Franciszka mendykanci, nie posiadając co prawda własności, muszą jednak na swoje utrzymanie zarobić pracą. Odmienne stanowisko, skrajnie spirytualne, zajął św. Bonawentura: zakonnicy nie powinni zajmować się pracą fizyczną, wiąże ona bowiem człowieka z rzeczywistością materialną. Tak więc jakości architektoniczne kościoła mendykanckiego w części dla zakonników reprezentują aspekt spirytualny, natomiast materialny czy też cielesny w korpusie przeznaczonym dla wiernych, uwikłanych w świecie materii. W tym binarnym układzie kościół jest więc obrazem społeczeństwa, któremu też odpowiada obraz człowieka w jego duchowo-cielesnej złożoności.

    Szczęsny Skibiński, Katarzyna Zalewska-Lorkiewicz
    Sztuka polska: gotyk
    Arkady, 2010

(za: pak blog)

uwikłany w świecie materii Historii, w korpusie cielesnym, a jakże.

ach, i zapomniałem dodać: tak, wszystko, czego potrzebujesz – to Miłość.

    (There’s nothing you can do that can’t be done
    Nothing you can sing that can’t be sung…)

ale „miłość-do-boga” daje się realizować — w unieza­leż­nieniu od świata mate­rii — ale do Człowieka?
no, nie przesadzajmy…

15 thoughts on “czy przejdziemy do Historii (Krzysztof Klenczon się odzywa)”

  1. Ja nie chcę przechodzić do historii (powszechnej). Trwam (jeszcze!) i dobrze mi z tym (najczęściej).

    Historia (powszechna) jest trochę jak napisany życiorys. Segregowane i odrzucane fakty lądujące na śmietniku niepamięci.

    W wymiarze prywatnym: skąd wiadomo, że ważniejsze jest jaką szkołę skończyłem od tego, że w dzieciństwie zbierałem kamienie polne do metalowego pudełka po słodyczach, które dostałem od Babci?

    1. dla mnie ważniejsze są (= dziś, tu i teraz) te Kamienie. ale może to z Przesytu… (= Wielkimi Głazami Narzutowymi.)
      ale „przechodzenie” odbywa się Ciągle („tu i teraz”).
      jesteśmy Historią.
      czy tego — czy nie.

    1. 1.
      nie. jesteśmy
      (i tym, Co Było [= jesteśmy]; i tym, Co Będzie. a więc: jesteśmy Historią, tylko Tu i Teraz. nawet teraz, kiedy to piszę — odchodzę w Przeszłość.)
      2.
      a Kredyty? cóż… kredyt — to inna forma myślenia o Historii: że czegoś uczy. niczego nie uczy (Głupich), tylko przypomina.
      że przyjdzie Czas zapłaty („sędziemi wówczas będziem My…” (= Pieśń Międzynarodówki Bankierów Finansowo-Bogatych.)

  2. Kredyt (tfu!, jeśli tylko można go uniknąć) to sposób na pożyczanie od samego siebie.

    Możliwe, że Międzynarodowa finansówka jęknie (zwłaszcza ta agresywna) i skończy się czas koszenia gotówki dzięki chwianiu rynkami globalnymi poprzez podatek Tobina.
    Swoją drogą to zabawne – kryzys który powstaje poprzez rozwój rynków bankowych… i z tego co mi wiadomo jakoś nikt za to nie odpowiedział.

  3. Ostatnio Merkel z Sarkozym rozmawiali o czymś takim. Zastanawia mnie tylko ta cała (bez tzw. teorii spiskowych) sieć powiązań, która sprawia, że ten podatek nie jest wprowadzany. Jakie są przyczyny takiego zaniechania?

    Osobna sprawa to wykorzystywanie tego podatku. Ma on być przeznaczony na walkę z biedą.

    Diabełek za moimi plecami szepce tu o możliwościach nadużyć i proponuje chytrze:
    Skoro tyle razy okazywało się, że pomoc biednym była jedynie okazją do napychania kieszeni cwaniakom, usuńmy te kwoty z systemu. W obecnych czasach jest to banalnie proste, wystarczy odpowiednio czyścić raz na jakiś czas stany elektronicznych kont na które spływałby p.T.
    modyfikować
    Ale to tylko diabeł. Czort wie kto.

    1. „Niedługo po zakończeniu brutalnej wojny domowej w Liberii – małym kraju w Afryce Zachodniej – duża międzynarodowa organizacja humanitarna przywiozła tam transport wózków inwalidzkich. (…) Już po kilku dniach pojawiły się na ulicach stolicy kraju Monrovii w wersji nieco przerobionej: jako wózki z lodami i przewoźne sklepiki. Obsługiwali je handlarze, którzy nie mieli żadnych kłopotów z nogami. Inwalidzi nadal żebrali, czołgając się po dziurawych chodnikach.”

      1. też znałem 1dnego polskiego Rzyda, który mówił mi (i chyba to była prawda), że w czasie IIWW było mu najlepiej; gdyż były idealne warunki dla Handlu…
        (a miałem 14 lat, lektury szkolne typu: krzyżacy, wóz drzymały, dzieci wrześni lub Września i dymy nad birkenau… i taki pogląd mną wstrząsnął.)

        1. Bo pojęcie normalności zależy również od kontekstu kulturowego w jakim ktoś tkwi i był wychowany. Można przeżyć szok poznawczy nawet nie wyjeżdżając z kraju.

  4. Przyszło mi do głowy, że do historii przejdziemy. Mniejszej lub większej. Pytanie tylko jak?

    1. nieważne (jak).

      Dlaczego protetycznej? Bo zdaniem Landsberg pamięć i doświadczenia ludzi z przeszłości mogą być doczepiane do ciał współczesnych widzów, czytelników czy osób zwiedzających muzea. W Łowcy Androidów Philipa K. Dicka replikanci otrzymują fałszywe wspomnienia, w Pamięci absolutnej Doug Quaid nawet sam jest w stanie kupić je sobie sam. To pamięć, która nie jest jego, ale którą jest w stanie zintegrować z własnym umysłem i przyjąć jak swoją.

      gdyż nasza historia (prywatna) jest zawsze częścią jakiejś innej. zawsze.

Comments are closed.