„Obywatele…”

(d. „Kochana młodzieży…”; d. oddajcie mi moje 5 minut; d. muzeum Rękawiczek; d. muzeum sztuki nienowoczesnej; d. w walce o sojusz Robotnika, Chłopa i Urzędnika Pracującego; d. salon zależnych; d blog elegancki & symetryczny.)

„Obok. Tom drugi” już wkrótce

(gdyż pliki w Drukarni.)

Tag: Grażyna Bacewicz

  • Magazyn myśli niepotrzebnych

    Magazyn myśli niepotrzebnych

    „Kisiel” na dziś.
    (cyt.)
    A więc już po pogrzebie Grażyny (Bacewicz – mr m.). Ciężkie były te uroczystości, bez Boga (Grażyna była ateistką i nie życzyła sobie żadnych elementów religijnych). Dużo muzyki w konserwatorium, marsz żałobny z „Eroiki”, Bach, dużo ludzi, warta przy trumnie, masę wieńców – jednak to jakieś bezradne, ludzie zostawieni sami sobie, bez autorytetu, bez nadziei – a może właśnie tak być powinno, jeśli się nie wierzy?
    Kiejstut, Wanda i Alina jak lodowaci, niewzruszeni, ale jakoś przerażający. Dużo ludzi, ale przyjaźni mało – może my byliśmy kiedyś najbliżsi? Na cmentarzu mróz ogromny, Motyka przemawiał, nic nie słyszałem.
    Wszyscy szybko o niej zapomną, utworów nie będzie się grywać – tak to jest wśród muzyków – niemiłe to towarzystwo. (…) Ona się przepaliła, żyła zbyt intensywnie, komponować potrafiła i dziesięć godzin na dzień – jakby się spieszyła. I doktor, jej mąż, zmarł przedwcześnie.
    Po pogrzebie upiłem się mocno.
    (kon. cyt.)
    Stefan Kisielewski „Dzienniki”, 22 stycznia 1969 r.

    dobranoc Państwu
    mr m.