„Obywatele…” pradzieje współczesności toż to już u nas nawet małe dzieci wiedzą…

toż to już u nas nawet małe dzieci wiedzą…

Zagrożeniem dla globalnych koncernów fonograficznych staje się nie tylko nielegalna wymiana muzyki, ale w ogóle rewolucja cyfrowa. Wielkie wytwórnie największe zyski czerpały od zawsze dzięki gwiazdom. Ale gwiazd jest niewiele. Pozostali artyści to drobne płotki czekające, aż wytwórnie je zauważą i zainwestują w promocję, która przyniesie sławę i pieniądze.
Do niedawna kontrakt z wytwórnią płytową, nawet spoza „wielkiej czwórki”, oznaczał dostęp do gigantycznego kanału dystrybucyjnego. Ale dzięki coraz większej liczbie sklepów internetowych muzycy nie są już tak uzależnieni od wielkich wytwórni. Jak wynika z badań Pew Internet przeprowadzonych w USA, niemal 83 proc. amerykańskich muzyków umieściło swoje utwory w internecie, a 69 proc. udało się je sprzedać. Aż dziewięć na dziesięć wykorzystuje internet do promocji i reklamy.

(i z jednego z komentarzy:
Nas nie obchodzi tfurca napstera tylko tworca GNUTELLI, prawdziwy protoplasta p2p – prosimy redaktora G.WYB aby zainteresowal sie lepszymi zrodlami do swoich tekstow. Moze nawet uda sie wyjasnic przyczyny tajemniczej smierci tworcy Gnutelli?
wraz z linkiem.)