
młodszym Czytelnikom pewnie niewiele to nazwisko mówi ale Pan Janusz, dla niektórych (tych z mocną wątrobą głównie) – Jasiu – był źródłem tak niezliczonych anegdot, jak nie przymierzając inni, Najwięksi Pierwszoligowcy tzw. Kultury Peerelu.
a większość z tych anegdot, a zasadniczo historii prawdziwych, z lekka tylko ubarwianych wysokiej klasy ironicznym słowem, tonem czasem narratora, podobno (© Ryszard Knipdul Grabowski) zaczynała się tak:
– Kiedy wracałem nad ranem nadupcony z „Jaszczurów”…
(nazwa klubu mogła się zmieniać, w zal. od regionu kraju.)
…
a pozatem Pan Janusz grywał na saksofonach, nawet (tak, tak: panie M.) altowym, mam zdjęcie.
…
a to obok: z 1978 lub 79 roku; warszawa, ul. Elektoralna ale co to ma za znaczenie.
Janusz Muniak (1941-2016)
Categories:
