„Ułuda leżaczków”

– Niepokoją mnie postawy lekceważenia coraz trudniejszej sytuacji. Mówiąc szczerze, jestem przerażony, gdy idę przez miasto i widzę ludzi, którzy wyciągają się na leżaczkach przed różnymi knajpami i uważają, że wszystko jest OK. W wielu takich miejscach pracuje się od świtu do nocy, bez żadnych zabezpieczeń, zarabiając grosze. Te wszystkie leżaczki, które zamiast Kodeksu pracy wprawiały nas w dobry nastrój, to jakieś nieporozumienie.

Nieświadomi prekariusze beztrosko leżakują przed modnymi knajpami, a życie bez zabezpieczeń społecznych trwa.

– Odnoszę wrażenie, że tylko osoby starsze, te w wieku 50+, martwią się dzisiejszymi warunkami pracy. Tym, że musimy pracować po 60 godzin tygodniowo, że pracodawcy często obiecują nową umowę, która będzie umową stałą, ale z miesiąca na miesiąc nic się nie zmienia. Leżaczki, piwo, wyluzowanie, jest fajnie, tymczasem człowiek wstaje rano w poniedziałek i zaczyna liczyć od nowa. Myślę, że ludzie zbyt łatwo kupują opowieść o tym, że „jest dobrze”. Jeżeli coś idzie nie tak, głosują na Korwin-Mikkego. To może się skończyć dramatycznie.
(…)
Ludzie w pewnym momencie jednak powiedzą „nie” i wahadło zacznie się odchylać w drugą stronę. Bo jeżeli się nie odchyli, społeczeństwo się rozpadnie. Autorytarne stosunki i niestabilne warunki pracy przenikają do sfery publicznej i politycznej. Jak można, będąc przez wiele godzin w rygorze stosunków autorytarnych, funkcjonować jako wolny obywatel poza miejscem pracy? To trudne, bo te relacje determinują nasze wyobrażenie o tym, jak powinny wyglądać stosunki międzyludzkie w ogóle.

Jarosław Urbański „Ludzie wreszcie wyjdą na ulicę

3 myśli na temat “„Ułuda leżaczków”

  1. tak, tak – „Nie był to wymysł PRL, ale efekt nacisku pracowników od 100-150 lat, ich reakcji na patologiczne zjawiska pracy od świtu do nocy czy zatrudniania dzieci. Ośmiogodzinny dzień pracy wprowadzono nie po II, ale po I wojnie światowej”.

      1. ja się nie znam, ja tylko Cytuję. to w gazetach piszą, to na pewno wiedzą, co pisza. ja w gazetach to tylko za peerelu pracowalem, to nie mogę sie wypowiadać, bo na pewno bylem ubekiem i utrwalałem. no to.

Możliwość komentowania jest wyłączona.