Jarosław Iwaszkiewicz: DZIENNIKI 1964–1980
„Okropnie pokochałem małego Tropika. Hania pyta się, co ty widzisz w tym psie? Jak to co? Pokochał mnie i będzie kochał do końca mojego czy swojego życia, nie będzie się żenił ani rozwodził, nie będzie naciągał mnie na pieniądze, nie będzie pisał książek i szukał protekcji, nie obszczeka mnie wśród innych piesków, nie będzie miał ambicji, które przerosną jego uczucia, a najwyżej będzie się napierał kawałka sera. Czyż to nie najlepszy przyjaciel?”.Zapis ze stycznia 1966 roku daje przedsmak klimatu, w jakim utrzymany jest trzeci i ostatni tom „Dzienników”. Narastająca mizantropia, świat dookolny postrzegany jako źródło opresji. Rzadkie chwile zachwytu potęgujące jeszcze poczucie obcości, bo przywołujące szczęśliwszą przeszłość…
Psy.
4 thoughts on “Psy.”
Comments are closed.


” świat dookolny postrzegany jako źródło opresji”
i nic się nie zmieniło.
wszystko się zgadza, tylko mi pies do tego nie jest potrzebny
No jak niepotrzebny, a kogo kopnąć?
Księndza nie wolno bo to napasć na urzędnika państwowego.
i tytułem uzupełnienia:
emeryci już wiedzą co robić