bardzo interesujące rozważania u pani Doroty o kulturze znaków wszędzie (teoretycznie) takich samych.
współczesna Wieża Babel Ikonopolii. czas – i geografia – mieszają Języki.

    Bartolomeo Mecanico i jego międzynarodowa ekipa znaki studiuje uważnie i fotografuje. I kiedy się ogląda te zdjęcia zrobione w różnych częściach świata i zestawione razem, to dopiero widać, jak się one różnią w szczegółach.

również uwagi o zachowawczości ikony:

    Na przykład takie przedstawienie lokomotywy, jako parowozu z kłębami dymu. Nie ma już takich lokomotyw (może niezupełnie, jeszcze gdzieniegdzie się uchowały i są atrakcją retro), ale na znaku pozostały. I nie mam nic przeciwko, aby dalej były, elektrowóz na takim znaku wyglądałby jak tramwaj, wolę tą dymiącą lokomotywę.

pytanie tylko, kiedy taki znak przestaje być czytelny
dymiące parowozy, telefon z zakręconym kablem, perforacja w filmie fotograficznym – w czasach diesla, komórek i cyfrowego zapisu?



opowiadano mi o dziecku (biorącym udział w teście psychologicznym) – które dostało mniej punktów, bo nazwało „dobrą, prawidłową żarówką”
obrazek (teoretycznie) błędny = żarówkę BEZ GWINTU.
zapytane, czy nie widzi nic złego w swej odpowiedzi, bo przecież „prawidłowe” żarowki „mają” gwint – odparło:
– a żarówki samochodowe nie.

na zdjęciach u góry:
• klatka diapozytywu 24x36mm w ramce do przechowywania diapozytywów 6x6cm z wczesnych lat 80.
czy za 15 lat będziemy jeszcze wiedzieć, co to było?
• odbitka na papierze fotograficznym klatki negatywu z aparatu „Horyzont”, fragmentami niedowołanego (sklejony w koreksie)