Sałatka jarzynowa drugiej świeżości.

According to legend, Modigliani, as a very young man in Livorno, tried his hand at sculpture, but having been told by his friends that his works were no good, in a fury threw them into a canal. In 1984 the curator of the local museum of contemporary art announced that she would have the canals of the city dragged in the hope of discovering the lost carvings. To her delight, over a period of a couple of weeks three carved heads, with female features in the style of Modigliani, emerged from the water. They were examined by scientists, who stated that they must have been submerged for at least fifty years, and identified, or so they claimed, the type of chisels that had been used to make them.

false_teste_di_modigliani

Although there were a few dissenting voices, notably that of the late Federico Zeri, who was obsessed by forgeries, most of the leading Italian art historians of the day, including some with no particular competence in twentieth-century art, hailed the heads as major new works by Modigliani. But then three local teenagers claimed that they had made one of the heads. They were not believed until they produced a photograph of themselves holding it, and then made a second head on television, using the tools they claimed to have used for the first head: a chisel, a screwdriver, and a Black and Decker drill.

    The Art of the Phony
    Charles Hope

plus:
Fake Modigliani For Sale” ($285,000)

modi_auction-fake

15 myśli na temat “Sałatka jarzynowa drugiej świeżości.

  1. Tyle kasiory za Modiglianie’go! WOW! A grób jego i jego kobiety zapomniany nawet turysta ze złamaną nogą na niego nie dociera;) A tak swoją drogą to się zastanawiam ona skoczyła przez okno, bo nie mogła bez niego żyć, czy nie chciała wracać na wieś… Ech ta „żizń”!

  2. Poniżej wpis luźno związany z tematem, ale pozostawię go sobie i Państwu do (mam nadzieję) przemyślenia:

    Ferment (albo – „czy jest w tym wszystkim jakiś większy sens”)

    (…)
    Społeczeństwa Europy zmierzają wprost do socjalizmu. Zasiłki socjalne, które niby są obcinane w kryzysie, wciąż wystarczają na niezłe życie. Oczywiście nie kupi pan zegarka za 25 tysięcy, ale nie jest to nędza i ubóstwo. Niemcy i Francuzi z powodu zasiłków tracą motywację do pracy.

    (…)
    Z moich obserwacji i rozumienia ewolucji wynika, że świat zmierza w takim kierunku, aby podstawowy poziom życia wszyscy mieli zapewniony. Nikt nie będzie głodny, nie będzie mu zimno ani nie będzie nieubrany. Niezależnie od tego czy pracuje, czy nie pracuje (…) podstawowe rzeczy dostanie. Za specjalne bony albo z zasiłku.

    Natomiast jednostki, które lubią pracować, mają talent i ciągną całe społeczeństwo, będą miały możliwość posiadania kominów płacowych, których nikt się nie czepia.
    (…)
    Jednostki pracowite i twórcze muszą dostać premię za szczególny wkład w społeczeństwo. (…)

    Janusz Filipiak, prezes firmy Comarch, jednej z największych polskich spółek teleinformatycznych w wywiadzie dla Dużego Formatu z 8 sierpnia, 2013 roku.

    Przeczytałem opinię Pana Janusza i w pamięci ukazała mi się postać Sixto Rodrigueza. Artysty amerykańskiego, który miał wszelkie powody by stać się bogatym (materialnie) i szalenie popularnym muzykiem.
    Talent, charakter, zaangażowanie, wygląd, odpowiedni ludzie wokoło niego. Wydane dwie płyty. I co? Jaki efekt?? Jego muzyka nie zyskała popularności w USA. Została natomiast powielona w setkach tysięcy pirackich kopi w RPA.
    Po latach spędzonych na ciężkiej pracy fizycznej Rodriguez przylatuje do Republiki Południowej Afryki, gdzie fani na wyprzedanych do ostatniego miejsca koncertach oddają hołd jego twórczości. Po wszystkim muzyk wraca do USA. Zarobione pieniądze w dużej części rozdaje rodzinie i znajomym. Sam wraca do pracy jako budowlaniec.
    Taki chichot losu…

    1. I ja bym mu kazał żyć z polskiego zasiłku. Cwaniak se wybrał zasiłki niemieckie, niech się zajmie swoim podwórkiem. Młode małżeństwo z dwójką dzieci posiadające wyuczone zawody – np. pielęgniarka i elektryk nie są w stanie przeżyć do pierwszego w Polsce. Nie mają motywacji do pracy pracująć?
      Bezczelni noworysze, prezesi i solidaruchy!

    2. Panie fieloryb: tak, czytalem oba te texty; znaczy: rozmowę z p. Prezesem (i tu zgadzam się z p Harrym, w sumie) — i text jakis o Sixto — i jego, że tak powiem, karierze. ale, z całym dla niego (Sixto) szacunkiem (oraz wdziedzięczną skłonnością do sołbyznesu) — czy to jest to, co popycha społeczeństwa Naprzód? już richtie heavens był bardziej rewolucyjny…

      1. Otóż Panie MR Makowski popycha. Czerpię informację z filmu jaki linkowałem powyżej. Muzyka Sixto zrobiła karierę w RPA dlatego, że uświadomiła młodym w jakiej czarnej d*&^ie się znajdują.
        Płyta jego autorstwa dotarła w jakiś przedziwnych okolicznościach do tego kraju w czasie rozkwitu najgorszego apartheidu oraz konserwatyzmu rządzących i tak się spodobała, że jego muzyka została wydana przez trzy wytwórnie południowoamerykańskie.

        Na utwory Rodriqueza został wystawiony urzędowy zapis. Jedna ze scen filmu odbywa się w archiwum cenzury. Pracownica pokazuje winyl na którym ręka urzędnika zarysowała całą pierwszą ścieżkę albumu Cold Fact czyli piosenkę o której Pan powyżej pisał, że taka niepostępowa. Na jej okładce ktoś dopisał AVOID.

        Mimo tego, że radio nie grało utworów Rodrigeza, były bardzo popularne. W filmie mówi się, że w każdym liberalniejszym domu znajdowała się przynajmniej jedna jego płyta.

        Dzięki Sixto młodzi muzycy mieli „nauszny” dowód, że można śpiewać o prawdziwym życiu, bez konieczności wciskania świadomości w koturnowy, propagandowy sposób widzenia świata serwowany przez władzę. Resztę zrobili sami, ale (jak wynika z filmu) inspiracje czerpali od niego.
        P.S.
        Sugar Man objaśniony i przetłumaczony.

        1. tak: też coś słyszałem (+ o jakimś Filmie nawet), że to rockmneni (w PRL) obalili kommunizm, ale jestem stary to nie pamiętam, jak to wtedy było.
          (czy Flaszkę.)

          1. Nie obalali, ale niebanalny przekaz był i płynął w otwarte, młode głowy przez uszy rządne słuchania.

            Dzisiaj to już kombatanctwo się odbywa, więc nie ma o czym pisać.

            1. no to powtórzę (stare und banalne) Pytanie:
              czy ten nie­ba­nalny prze­kaz (naprawdę aż taki niebanalny?)
              — raczej wzmacniał czy raczej osłabiał tzw. nastroje (= do Ew. obalania).
              taki np. koncert 13 lutego 1982…
              (aa, tak: już to opowiadałem, drogie Wnusie.)

                  1. „czy ten nie­ba­nalny prze­kaz (naprawdę aż taki nie­ba­nalny?)
                     – raczej wzmac­niał czy raczej osła­biał tzw. nastroje (= do Ew. oba­la­nia).”

                    Ja tam nie wiem, zapomniałem w odpowiednim czasie spytać milicjanta.

                    1. wiadomo.
                      (ale Żartobliwe w formie pytanie — nie chyba całkiem jest pozbawione Treści…)

                      Okazuje się, że Niemcy pracowali nad technologią 3D znacznie wcześniej niż Hollywood.

Możliwość komentowania jest wyłączona.