„To the future or to the past, to a time when thought is free…”

Jest rok 2017. W Brukseli zostaje po 10 latach budowy otwarte muzeum – Dom Historii Europejskiej. Zawiera półtora tysiąca eksponatów i opowiada o setkach najważniejszych wydarzeń w historii naszego kontynentu. Znalazło się miejsce na krytykę chrześcijaństwa i państw narodowych (Lenin wstaje z mauzoleum i bije brawo, przybija high five z Marksem), znalazło się miejsce na przedstawienie stalinizmu jako kontrastu wobec nazizmu (bo przecież słowo KOMUNIZM w negatywnym kontekście nie przejdzie unijnym marksistom przez gardło, więc trzeba się ratować stalinizmem), znalazło się miejsce na podpisaniu Piłsudskiego jako dyktatora, nie znalazło się miejsce na choćby wspomnienie o bitwie pod Wiedniem, podczas której Polacy uratowali Europę przed inwazją zabójczych muzułmanów, ani na wspomnienie o bitwie polsko-bolszewickiej, w której Polacy znowu ocalili Europę, tym razem przed falą komunizmu, która miała ją zalać, zaczynając od Polski. Polski opór w czasie II Wojny Światowej skończył się, zdaniem, twórców wystawy, w… październiku 1939.

    A oto tekst usunięty kilka godzin temu przez bolszewików z Facebooka. :) Zostałem za niego zbanowany, tym razem tylko na 24 godziny