„Inteligent na progu”

Autor idealizuje swoje użytkowe traktowanie ludzi prostszych od siebie, przedstawiając swój kontakt z nimi jako akces do mitycznej kultury współdziałania. Inaczej niż Stankiewicz i Leszczyński, autorzy o pokolenie młodsi, nie opisuje rolników jako zdefektowanych, żeby uzasadnić swoje działanie naprawczo-terapeutyczne. Przeciwnie, kreuje ich sentymentalnie jako wzorzec dobrych związków z innymi ludźmi i przyrodą, zaprzeczając faktowi klasowemu, że ma z nimi niewiele wspólnego, i przemilczając albo upiększając te elementy swojego wyposażenia, które nie zgadzają się z wizją dążenia do międzyklasowej solidarności.

Tymczasem w okresie moich studiów doktoranckich i asystentury, na początku lat 2000., autor słynął z bezwzględnego, poniżającego traktowania podopiecznych nauczycieli i nauczycielek akademickich. Wymierzał okrutne kary, gdy robiliśmy coś po swojemu, i przesadnie głaskał, gdy zadowalaliśmy jego ego. Niektórych doktorantów…

Joanna Stryjczyk „Ludofobia i zbyszkomania. Książki o Polakach

(a jako dyscyplinę dodatkową – polecam też: „Obok… str. 62, 68-69. mr m.)