„Brak poczucia humoru wykończył już niejedną cywilizację…”

Terry Gilliam: Na tym polega mój kolejny problem – nie biorę, bo nie muszę. Prawdziwa kokaina skończyła się w latach 80., a trawa źle na mnie wpływa. Kiedy skończyliśmy „Las Vegas Parano”, obiecałem wszystkim, że wreszcie wezmę kwas, bo nigdy nie próbowałem. Nic z tego nie wyszło, bo przyglądałem się wtedy innym i szczerze mówiąc, wyglądali na bardzo znudzonych byciem na haju. Przypominali mi dziewczynę, z którą kiedyś się spotykałem. Była bardzo miła, ale rozmawiając z tobą, czasem zaczynała nagle spoglądać gdzieś w bok, a potem mówiła, że tuż obok właśnie przeleciało drzewo czy jakaś inna roślina. Żeby zachowywać się tak jak ja, nie potrzeba żadnego chemicznego wsparcia. Kiedy dorastałem, dość często przeprowadzano testy jądrowe. Może stąd się to wzięło.

(rozm. Marta Bałaga, „Dwutygodnik”