„Każdy projekt ustrojowy poszukuje (…) swojej mitologii…”

Mówiąc inaczej: integracja europejska zawiera w sobie wyniesiony z XVII w. postulat sekularyzacji życia politycznego, ale przede wszystkim jest on odpowiedzią na kompromitację idei suwerennego państwa narodowego w XX w.
Z polskiej perspektywy taka wykładnia europejskich dziejów brzmi dziwnie.

Nie tylko dlatego, że w Polsce koncepcja suwerennego państwa narodowego nie mogła skompromitować się w XX w., jak miało to miejsce w Niemczech czy do pewnego stopnia także we Francji lub Włoszech. W przypadku Polski owa logika, którą miał zainicjować pokój westfalski – przejścia od chrześcijańskiej Europy przednowoczesnej przez nowoczesną Europę suwerennych państw narodowych po nieuniknione pojawienie się dziś postnowoczesnej Europy zintegrowanej – nie funkcjonuje i jest obca.

Powód jest prosty. Nowożytny model państwa terytorialnego – ze scentralizowaną władzą suwerenną oraz restryktywnym rozdzieleniem religii od polityki – nigdy się w Polsce nie przyjął. Przyczyną tego było silne przekonanie zamieszkujących I Rzeczpospolitą obywateli, że mają oni swój własny sposób organizowania politycznej przestrzeni, lepszy niż ten w Europie Zachodniej.

    Marek A. Cichocki „Podzielona pamięć wspólnej Europy” (TP 46/2006)