eBoy.

Liberałowie zapomnieli jednak o swoich zasadach. To nie populiści byli u władzy, kiedy dramatycznie narastały nierówności. To nie populiści bombardowali inne kraje bez mandatu ONZ, a później zostawiali je na pastwę watażków, powodując cierpienia ludzi na niesamowitą skalę i związane z tym migracje. To wszystko działo się, jak mówią Anglicy, on their watch. Nie twierdzę, że było to ich zamysłem, nie. Ale tej historii nie da się wymazać.
(…)
Liberalizm miał wiele nurtów, ja nawiązuję w książce do dorobku Dahrendorfa i jego komentarza do Friedricha Hayeka i Karla Poppera. Zaraz po II wojnie obaj pracowali w London School of Economics i nie bardzo się lubili. Popper z jego krytycznym racjonalizmem i niezachwianą wiarą w otwarte społeczeństwo był, jak się wydawało, przyszłością. Natomiast Hayek był dogmatycznym szefem sekty liberalnej stawiającej na wolność bez interwencji państwa. Ale to Hayek, a nie Popper, zawładnął ideą liberalną. Po części dlatego, że to Hayek został dostrzeżony przez Thatcher i Reagana. Nie chodzi tu o to, że jeden nurt liberalizmu zwyciężył nad drugim, ale że pewne wartości zostały porzucone.
(…)
Problem w tym, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi: są ludzie, którzy manipulują, i tacy, którzy mają dobre intencje. Wolny rynek pozostawiony sam sobie prowadzi do coraz większych nierówności społecznych.
(…)
Problem polega na tym, że większość pieniędzy kierowana jest na rozwój technologiczny, a nie na rozwiązywanie powstałych wraz z nim problemów filozoficznych i prawnych.(…)
Powtórzę to, co wiemy wszyscy: trzeba wymyślić kapitalizm, demokrację i porządek światowy na nowo. Widzę zręby, ale nie widzę całościowej wizji. Wizjonerzy tacy jak Thomas Piketty wiedzą coś o nierównościach, ale już niekoniecznie o wzroście czy o handlu. Specjaliści od tzw. e-democracy proponują rewelacyjne modele demokracji bezpośredniej, ale nie wiedzą, jak wprowadzić ją obok demokracji parlamentarnej.

Kiedy te alternatywne pomysły się zrodzą, trzeba je przetłumaczyć na język rozwiązań publicznych. Bez zawiłych akademickich terminów, zrozumiały dla społeczeństwa. I dopiero wtedy będzie potrzebny polityk-przywódca. Myślę, że to zajmie dekadę lub dwie. Pytanie, co będzie w międzyczasie.

Prof. Jan Zielonka: Proszę ostrożnie z »ich elektorat«. Lepiej zapytać, dlaczego ten elektorat porzucił PO dla PiS” (rozm. Agnieszka Rosner)


ps.
a w części rozrywkowej: f-bók; no… mój (trochę).

brzydki chłopiec
z krzywą buzią
zwał się – dajmy na to – Polska.

Unia była Panną czystą
a Polska był modernistą.
(Modernista znaczy chłopak
co wszystko robi na opak…)


J. E. Prof. Dr. Hr. wszystkim poświęcam
dobranoc Państwu
mr m.