Julian Tuwim (1894-1953)

Jaki był stosunek Tuwima do własnej żydowskości?
– (…) w jego domu rodzinnym nie mówiło się w ogóle w jidisz, tego języka Tuwim, który uwielbiał uczyć się języków, nie znał. Wyśmiewał „żydłaczenie”, czyli charakterystyczne przekręcanie języka polskiego. Czarni, chytrzy, brodaci/ Z obłąkanymi oczyma/ W których jest wieczny lęk/ W których jest wieków spuścizna/Ludzie /Którzy nie wiedzą, co znaczy ojczyzna/ Bo żyją wszędy/Tragiczni, nerwowi ludzie/ Przybłędy… – tak przedstawił społeczność współbraci w wierszu „Żydzi”. Wypominano mu te wiersze (…).

Innym razem poeta napisał: „Daleki oczywiście od antysemityzmu, zawsze byłem, jestem i będę przeciwnikiem umundurowanych brodaczy i ich hebrajsko-niemieckiego bigosu oraz tradycyjnego kaleczenia mowy polskiej. Najwyższy czas, panowie, obciąć długopołe kaftany i kręcone pejsy, a także nauczyć się szacunku dla języka narodu, wśród którego mieszkacie”.
Tuwim nie utożsamiał się z Żydami, miał im za złe, że mieszkając w Polsce nie czują żadnego związku z tym krajem, żadnej odpowiedzialności za jego los.
Pisał zresztą o tym językiem używanym zazwyczaj przez antysemitów.

„Mariusz Urbanek: Julian Tuwim miał poczucie, że jest niczyj”