Warszawskie kamienice, czarny piątek, czarne okna…

…kilkadziesiąt lat po Wojnie, kilkadzieści – po Wolności.
to, czego nie zdołali zniszczyć niemcy, nie wyburzyli komuniści, co Ludzie z potrzeby, z uczucia, z chęci odbudowali – teraz ci tak zwani Liberałowie z bufetu rujnują ostatecznie, od lat.
czarne, martwe okna czekają na śmierć: podpalenie, prywatyzację, wyburzenie… aby jakąś nową „Arcybiskup Tower” (na gruzach drogi krzyżowej, przy {zamiast…?} kościele św. Barbary, zabawne; trzy kroki dalej mój Dziadek mieszkał, chwilę…) postawić, żeby ci nowi-polscy mogli dostać cenną pracę w Molochu. tylko po to, aby w Czarny Piąteczek wydać (oddać) Korporacjom to, co zarobili; a później się wesoło nayebać, w miłych, nowych, czystych i świecących knajpach sieciowo-prywatno-korporacyjnych, tanim (lub droższym, jak Praca lepsza) masowym Produktem konsumpcyjnym, tak.
ta-warszawa-taka-ładna-dziś-taka-europejska-i-nowoczesna…

rzygaj Korporacją w bruk ulicy.

    Niewole gnębią nas i psują nam sny
    Niewole
    Niewole robią z nas ponurych i złych
    (…)
    Niewole
    Niewole szydzą z nas i patrzą nam w krok
    Niewole
    Niewole
    Niewole śmieją się, że wolność to tłok…

    (…)

i nie wiem, jak Państwo, ale ja wysiadam. przy ZOO, z „transluda” zwykle, 6 zł kurs do centrum arkadia (Ἀρκαδία).

    mamy dość mamy dość mamy dość
    już mamy dość
    wtedy idziemy do ZOO


dobranoc.
mr m.

Dodaj komentarz