Jak donosiłem do Komitetu dzielnicowego PZPR.

No, raz; ale.
Było tak: połowa lat 80. Blokowisko na obrzeżach Stolicy, Wawrzyszew konkretnie. Rury z wodą pękały systematycznie, ponoć zasiarczona ruska stal z Huty Katowice. Nieważne.
No i rura pękła, wody nie ma cały blok, za to pod domem jezioro.
Co robić? Wiadomo, czekać.
Ale sąsiad miał telefon, w domu. Pewnie musieli go podsłuchiwać, bo z zagranicy wrócił to mu szybko założyli. On miał, pewnie też komendant MO z dzielnicy, krótko mieszkał i w drugiej klatce, oraz chyba pan Ernest Skalski, wtedy jeszcze nie z GW. Taki blok.
No to gdzieś zadzwonić. Ale gdzie.
Idę do sąsiada i mowię mu, ze zadzwonimy do Komitetu dzielnicowego PZPR. Ucieszył się, jak to katolik. Dzwonię.
Proszę pani, znaczy: Towarzyszko, od razu zaznaczę, iż nie jestem Członkiem, a tylko Zatroskanym Obywatelem, bo tu nam się woda leje z pękniętej rury…
– No i…
– No i nie niepokoiłbym się, bo wiadomo: trudności obiektywne. Rozumiemy. Cały kraj rozumie. Ale widzi Pani: jutro są wybory…

(Akurat były, jakieś.)
– No i Front Jedności Narodu, te sprawy. No i mnie niepokoi, jak Ludzie dotrą do punktu wyborczego, przez tę wodę, dużo jej… A jeszcze jak ona lokal wyborczy zaleje, nie daj bosz… O, przepraszam!
Za pół godziny była Koparka, po godzinie mieliśmy znów wodę w kranie.
Donosy są potrzebne, jednak. A i sąsiad miał radochę, słuchając, woda niepodległa..
mr m.
(2017)

4 myśli na temat “Jak donosiłem do Komitetu dzielnicowego PZPR.

    1. teraz Rury (Ru’ły, zasadniczo) plastikowe und niemieckie, to się nie psóją. Choć i woda = nie-wiadomo-czyja

      Dla koordynacji działań na rynku polskim Niemcy zawiązali w 2004 roku spółkę Stadtwerke Leipzig Polska. Na jej czele stał… Szczepan Lewna, wiceprezydent Gdańska (2002-06), który odpowiadał za gospodarkę komunalną gminy i reprezentował miasto w relacjach ze Stadtwerke Leipzig.

      („wasze Ruły wasza woda.”)

Dodaj komentarz