„Jeszcze w 1913 roku w prasie brytyjskiej spotkać można było opinie o cesarzu Niemiec jako o wytwornym dżentelmenie, na którego słowie można polegać…”

Według wielu badaczy i publicystów historycznych wobec intensywności alianckiej negatywnej propagandy tzw. propagandy grozy i bestialstw (Greuelpropaganda) propaganda państw centralnych robiła wrażenie nieprofesjonalnej, bezsilnej i niemal zabawnej. Na tej płaszczyźnie Rzesza Niemiecka nie potrafiła propagandzie alianckiej przeciwstawić czegoś równorzędnego, raczej kompromitowała się i ośmieszała. W sferze wizualnej niemiecka propaganda była zbyt słaba, ospała, nazbyt wytworna i elegancka, zbyt grzeczna, aby podżegać do nienawiści i rozpalać emocje. Karykatury były dość łagodne, przypominające te z niemieckich przedwojennych czasopism satyrycznych i humorystycznych; było to raczej wykpiwanie i ośmieszanie wroga niż jego demonizacja. Propaganda niemiecka sprawiała wrażenie amatorskiej, była pozbawiona inicjatywy, defensywna i reaktywna, polegała na zaprzeczaniu oskarżeniom, demaskowaniu kłamstw propagandy wroga, usprawiedliwianiu motywów przystąpienia do wojny. Była to raczej obronna kontr-propaganda, o wiele łagodniejsza niż agresywnie negatywna, „czarna”, ofensywna propaganda aliantów.
(…)
Brytyjski parlamentarzysta i publicysta Arthur Ponsonby pisał w 1928 roku: „Ilość bredni i kłamstw, które w czasach w wojny we wszystkich krajach podawane były pod płaszczykiem patriotyzmu, jest wystarczająca, aby każdy przyzwoity człowiek zarumienił się ze wstydu”. Zaczęła się „era postprawdy”, pojawiły się „fake information” na niewyobrażalną dotąd skalę.
(…)
Fotografię-pocztówkę przedstawiającą ofiary antyżydowskiego pogromu w Rosji reprodukowano w prasie francuskiej jako fotografię „ofiar zbrodni niemieckich w Polsce”. Inne zdjęcie z tego samego cyklu podpisano „Niemieckie barbarzyństwo”. Obraz Mojżesza Majmona z 1906 r. „Powrót żydowskiego żołnierza”, którego reprodukcja ukazała się w niemieckim czasopiśmie dla Żydów (żołnierz z armii rosyjskiej zastaje żonę i dziecko zabite w pogromie), opublikowano w paryskiej prasie z podpisem „Po przejściu barbarzyńców”; oczywiście niemieckich. Fotografię z prasy niemieckiej przedstawiającą młodzież szkolną, która prowadzi zbiórkę tekstyliów, prasa francuska opublikowała jako „Zrabowane we Francji”.
(…)
Tomasz Gabiś
Propaganda okresu I wojny światowej, czyli Orwell „1914” (część 1)

4 myśli na temat “„Jeszcze w 1913 roku w prasie brytyjskiej spotkać można było opinie o cesarzu Niemiec jako o wytwornym dżentelmenie, na którego słowie można polegać…”

  1. Wreszcie prwda o naszych niemieckich sąsiadach. Posłowi Kaczynskiemu się nie spodoba.

    1. to prawda: nie znają się na Propagandzie, dr Józef Goebbels to amator, w porównaniu z takim np. Hilarym Klintonem.

        1. no, właśnie: a Józek G. miał tylko zwyczajny Doktorat. w dodatku romantyczny.

          Studiował literaturę i filozofię na Uniwersytetach w Bonn, Würzburgu, Freiburgu oraz Heidelbergu, gdzie napisał pracę doktorską na temat XIX-wiecznego pisarza romantycznego Wilhelma von Schütza.

Możliwość komentowania jest wyłączona.