„Miał przenikliwą i okrutną umiejętność przyglądania się sobie i opisania tego.”

Klucz podsunęła mi praca profesora Stefana Borowieckiego, psychiatry, który w latach trzydziestych XX wieku zainteresował się Aleksandrem. Chciał napisać o nim obszerną pracę, zgromadził mnóstwo materiału. Niestety, zmarł podczas pisania, nie dokończywszy nawet pierwszego rozdziału. Jego fragment, który mamy dziś do dyspozycji, skupiał się na przedstawieniu materiału badawczego. Wynikało z niego, w którym kierunku zamierzał pójść Borowiecki. Chciał opowiedzieć o osobowości lękowej, o neurotyku. Postawił tezę, że humor Aleksandra był w rzeczywistości reakcją lękową. Gdy coś było dla niego wstydliwe, trudne lub bolesne, wówczas odgradzał się od tych uczuć humorem. Ta uwaga całkowicie odmieniła moje myślenie o Aleksandrze i za nią poszłam. Szukając odpowiedzi już nie w książkach poświęconych XIX-wiecznym stosunkom społecznym, ale w podręcznikach poświęconych psychologii oraz psychiatrii.

Ten lęk, od którego odcinał się między innymi poprzez humor, był bardzo trudnym pierwotnym przeżyciem. Takim stanem z pogranicza śmierci – gdy człowiek naprawdę boi się, że umiera.

(…)
Silny. Nieprawdopodobnie. Bo zniósł wszystko, co nie pozwalało mu normalnie żyć. Sierota, mizogin, neurotyk, walczący całe życie z depresją. Tylko siła ducha i woli gwarantowały mu przetrwanie. Miał przenikliwą i okrutną umiejętność przyglądania się sobie i opisania tego. Obecnie już psychologia podaje nam to wszystko niemalże na tacy. Odpowiednio nazywając. A wtedy? On sam wszystko odkrywał.

Maciej Kędziak
Monika Piątkowska: musi być jakiś inny Prus

12 myśli na temat “„Miał przenikliwą i okrutną umiejętność przyglądania się sobie i opisania tego.”

Dodaj komentarz