Podwórko i kino.

…bowiem jednak wraca. nie, żeby sentymenty – tam jednak też gomułka… – ale.

Podwórko z dzieciństwa wydaje się większe, niż było. Za to rodziny wydają się mniejsze: ojciec, matka, dziadkowie… A gdy zaczynasz szukać – legion ludzi. I dalsi za nimi, i inni. „Cienie zapomnianych przodków”…

Państwo Nikt…”, str. 51 i dalsze




a cienie? to Siergiej Paradżanow, wtedy prawie zakazany film, tylko w kinie „Wiedza”, mało nas było na sali ale kilka razy oglądaliśmy, no: tak. przy sali w PKiN kino, gdzie pierwszą pracę miałem…

Didaskalia: dostałem tę fuchę w PSP po protekcji, gdy nie zdałem na studia. Przez dwa tygodnie pilnowałem wystawy ilustracji bułgarskiej w sali im. Gagarina w warszawskim PKiN.
Nikt nie chciał kraść. W trakcie tego pilnowania odbył się Zjazd Partii. Przyszedłem do pracy – a tu dwóch panów, takich wielkości szafy, znaczy dwóch szaf:
– Co pan…
Chyba mówili do mnie „pan” jednak, a nie „towarzyszu”.
– Co pan tu robi?
– Pilnuję wystawy.
– To dziś my za pana popilnujemy.
– Ale czy mogę być pewien, że nic nie zginie…

Śmiali się długo i chyba szczerze. I nic nie zginęło. Choć nie całkiem: już później, gdy zwijano wystawę…

A resztę to już sobie w książce przeczytajcie; lub nie.
Państwo Nikt…”, str. 157 i dalsze

2 myśli na temat “Podwórko i kino.

Dodaj komentarz