Salon w sosie greckim

– Chociaż zdaję sobie sprawę, że wyjście Grecji ze strefy Euro i później z Unii Europejskiej to byłoby takie domino, że przestalibyśmy mówić o solidarności europejskiej, bo to już by się nie stało…
Dziennikarz radia TOK FM o Jolancie Pieńkowskiej: „Wywalmy tę panią!”



ps.
[facebook, długie; cyt.]
Kamil Knurek

kolejne piękno i dobro za Johanną Haase:
„Zwykła ludzka przyzwoitość by nakazywała, żeby pani Pieńkowska NIE wypowiadała się jako „dziennikarka” w żadnym temacie związanym z bankami, ubezpieczeniami, rynkami finansowymi, nieruchomościami, systemem podatkowym.

Jako żona Leszka Czarneckiego, założyciela/właściciela/prezesa Getin Banku, Home Brokera, Noble Banku, Metrobanku, Open Finance, firmy developerskiej LC Corp, TaxCare, i czego tam jeszcze, nosi te kolie, tiary, futra, louboutiny, perły, brylanty, biżuterię Tiffany przecież nie ze swojej „dziennikarskiej” pensji kupione, a zafundowane przez bogatego męża.
Mężowi wolno, ale on działa w pewnej określonej rzeczywistości, a tę rzeczywistość kształtują m.in. media – m.in. jego żona. I dlatego powinna się, dla przyzwoitości, zamknąć, a jej formalny pracodawca powinien jej podsunąć do podpisania uszyty pod jej przypadek kodeks dobrych praktyk – czego pani Pieńkowska robić nie powinna, bo inaczej widz/czytelnik myśli, że to wystąpienie obiektywnej, niezależnej dziennikarki, a to przecież występuje de facto rzeczniczka prasowa pana Leszka i grupy finansowej Getin.

Ja mogę sobie wyobrazić różne poziomy dziennikarskiej niezależności, ale jak pani P. ma powiedzieć szczerze coś przeciwko nierównościom, niesprawiedliwemu systemowi podatkowemu, coś o prekariacie, jak ewentualne działania na tych polach musiałyby niechybnie doprowadzić do tego, że miałaby w ciągu roku o jedną kolię mniej, o jednego jaguara mniej, może o jedno futro mniej, albo mogłaby zatrudnić na mniej fajnych warunkach o kilka służących mniej (wiem, przecież nie ona zatrudnia, tylko Getin albo inne „centrum kosztów”).
Oczywiście, ona może też bardzo szczerze być ZA nierównościami, nie przeczę i nikomu nie odmawiam prawa do bycia zwolennikiem takiej rzeczywistości, deregulacja, ułatwienia dla biznesu, zmniejszyć podatki, tylko że ZNOWU pojawia się wątpliwość (a w każdym razie u jej pracodawcy powinna, a u widzów musi się pojawić), czy nie mówiła by tego, żeby w efekcie jej mąż mógł jej kupić jeszcze kilka dodatkowych tych fajnych bransoletek od Tiffany’ego po 5500 USD sztuka (raczyła się z tym na wizji pojawiać).

Pani Pieńkowska, w okresie swojej dziennikarskiej kariery, zanim (———autocenzura). Niemniej jednak są rzeczy, na których się zna, a przynajmniej mogłaby się wypowiedzieć, np. mogłaby coś opowiedzieć o rynku lotniczych przewozów pasażerskich jako była stewardessa (póki pan LC nie kupi linii lotniczej), a może i mogłaby się dzielić swoimi uwagami nt. zagospodarowania przestrzeni publicznej, jako współwłaścicielka kloca pt. „Pałac Czarneckiego i Pieńkowskiej pod skocznią” w Warszawie.

Powiem jeszcze jedno – wkurza mnie nazywanie „dziennikarzem” kogoś, kto w życiu nie przygotował samodzielnie żadnego materiału dziennikarskiego, nie zbierał dokumentacji, nie jeździł w teren, nie musiał czegoś autoryzować, a jedyna robota, jaką musiał(a) wykonywać, to siedzenie na kanapie ew. za stołem i pokazywanie kreacji, fryzury, nóg, biżuterii i uśmiechu oraz czytanie z kartki i pytanie „X mówi, że tak, a jakie jest pańskie zdanie w tej kwestii” albo popularne w TV „odkrywanie tematów” właśnie opisanych w prasie. Taką „dziennikarską robotę” można zastąpić makrem do Worda i pierwszą lepszą laską z dyski w Górze Kalwarii. Ja mam takich „dziennikarzy” w domu, są to statywy pod mikrofon marki LD System i Dixon, ale one nie żądają 50 tys. pensji miesięcznie.

Kiedyś było oddające rzeczywistość słowo „prezenterka”, ale oczywiście stada telwizyjnych celebrytów nie czuły się komfortowo, no bo przecież to coś mniej wartościowego, więc zaczęło się lansowanie „dziennikarek” i „redaktorów”. Dziennikarką, dziennikarzem była Teresa Torańska czy Józef Kuśmierek, jest Jacek Hugo-Bader, Vadim Makarenko, Krzysztof Miller, Miłada Jędrysik, Magdalena Grzebałkowska, Adam Wajrak (i przepraszam wszystkich kolegów i koleżanki, których tu w tej kategorii nie wymieniam, ale chodzi tylko o przykłady, a nie krąg towarzyski).”
[kon. + cyt.]