Kto pyta błądzi.

Gdyby wyniki z Google Trends miały przełożyć się na wybory, to on powinien wygrać pierwszą turę. W sobotę 9 maja bił swoich konkurentów na głowę: związanych z nim zapytań było więcej niż łącznie pytań o jego obu konkurentów stosunek liczby zapytań 26:12:12).

9 maja (d.) dzień zwycięstwa. (Aktualnie: 8my.)


ps.
u-Aktualnienie (wklejam całe, może się Autor nie obrazi):

Artur Ceyrowski

Pytanie o to, czy po odejściu z WP gdzieś jeszcze piszę zadało mi dzisiaj kilku starych znajomych. To oczywiście bardzo sympatyczne, choć ja zawsze w takich sytuacjach podejrzewam pytających o jakąś chytrość, która koniec końców ma mnie jakoś upokorzyć i zdyskredytować. Taki paranoiczny umysł. No, ale oczywiście, że piszę. I choć zapotrzebowanie jest mniejsze i „klikalność” tekstów nieporównywalna, to czasami zdarzają się materiały, których pewnie dla WP nie miałbym okazji przygotować. Jestem z nich autentycznie dumny. Jednym z takich materiałów był wywiad z Andrzejem Kołodziejem, legendarnym gdyńskim opozycjonistą, działaczem pierwszej Solidarności i Solidarności Walczącej, przywódcą sierpniowego zrywu. Niezwykły człowiek. Autorytet w czasach śmierci autorytetów i jeden z największych bohaterów współczesnej rzeczywistości, który w ogóle nie stał się beneficjentem swojego bohaterstwa. Mieszka w niewielkim, bardzo skromnym mieszkaniu w Gdyni, w normalnym bloku. Sąsiedzi, z którymi o Nim rozmawiałem, nawet nie zdają sobie sprawy z tego, kim jest Pan Andrzej. Żyje bardzo skromnie, zupełnie inaczej niż ci, którzy dziś tytułują się „bohaterami wolności”. Mocno skrócona wersja wywiadu z Panem Andrzejem Kołodziejem ukazała się w marcowym Czasie Stefczyka. Oryginalna rozmowa trwała ponad 3 godziny i dotyczyła absolutnie wszystkiego smile emoticon Począwszy od miłości do Kresów, sytuacji Ukrainy, polskiej polityki wewnętrznej, po kwestie dot. sytuacji międzynarodowej, powody upadku elit i degrengolady moralnej aktualnej klasy politycznej. Rozmawialiśmy o sierpniowym zrywie i ideałach, korzeniach i inspiracjach gdyńskiego przywódcy strajku. Przede wszystkim zaś o tym, co interesowało i interesuje mnie najmocniej, czyli o prawdziwym celu walki podjętej podczas sierpniowego strajku na Pomorzu. Jeśli ta skrócona wersja kogoś interesuje, to wklejam ją na dole. W czerwcu, o ile uda się niektóre sprawy zgrać i załatwić, pojawi się drugi głos, równie wielkiej i ważnej postaci dla polskiej historii, Andrzeja Gwiazdy. Też wkleję, może kogoś poza mną ten temat interesuje.

11350775_10152764701140997_8439134012351056994_n

8 myśli na temat “Kto pyta błądzi.

            1. Takie czasy, że nawet Cytować niebezpiecznie

              – Jeżeli gdzieś pada z moich ust słowo „budka”, to jeśli dobrze pamiętam, rzecz dotyczy różnego podejścia do nadzoru – przyznał Wojtunik. Szef CBA zaznaczył, że „wysoce nielogiczne jest wyciąganie wniosku, który sugeruje”, że Wojtunik miał stwierdzić, iż to minister Sienkiewicz kazał, bądź zasugerował podpalenie budki przed rosyjską ambasadą.

              1. (…)
                Pojechałem na to samo przejście graniczne, co za pierwszym razem. Sceneria bez zmian; błoto, zardzewiały łańcuch w poprzek drogi i przechylona budka strażnicza. Tylko resztki flag narodowych Gwatemali i Hondurasu zmieniły się w resztki resztek.
                Podałem żołnierzowi dokumenty. A konkretnie ─ przywiezioną z Polski specjalnie na tę okazję – książeczkę zdrowia. ( Wyglądała zupełnie jak paszport; twarde okładki z wytłoczonym napisem, w środku moje zdjęcie, pieczęć ZUS-u, seria, numer, dane osobowe i 32 strony pokryte rubrykami.) Honduraski wojskowy zastukał palcem w napis „Legitymacja Ubezpieczeniowa” i zapytał;
                ─ Co to za kraj?
                ─ Republica de Ubezpieczalnia – odpowiadam bez chwili wahania a on
                wyciąga spod stołu grubą księgę w tekturowej oprawie. Na pierwszych stronach był, znany mi już, spis państw świata. Wojskowy palec, tak jak poprzednio, zaczął wolno sunąć w dół listy. Mężczyzna mamrotał kolejne nazwy. Mozolnie, jakby je lepił w ustach pełnych gęsiego kitu. Miałem więc mnóstwo czasu, by się do syta nacieszyć zemstą.
                Kiedy wreszcie dojechał do końca listy, stwierdził z niepokojem, że Ubezpieczalnia na niej nie figuruje. W suplemencie; „Kraje wrogie ─ komunistyczne i terrorystyczne” też jej nie było.
                – Czy to państwo występuje może pod jakąś inna nazwą? – zapytał wreszcie.
                – Czasami, ale rzadko. Ubezpieczalnia to Ubezpieczalnia – bawiłem się setnie. – Ale niech pan może sprawdzi jeszcze pod Suomi. Oczywiście wkrótce znalazł to słowo w przypisach, jako wariantywną nazwę Finlandii. Wtedy już bez wahania wbił mi do książeczki zdrowia odpowiedni stempelek.
                (…)

Możliwość komentowania jest wyłączona.