ekonomia rodzinna w Pralniach.

I-sza-pralnia-spoldzielcza-wsm-krasinskiego-18-IV-kolonia

l-sza Pralnia Spółdzielcza
Zarząd Pierwszej Pralni Spółdzielczej prosi klijentów Pralni, aby starali się oddawać bieliznę do prania w po­niedziałki, lub najpóźniej we wtorek każdego tygodnia, jeżeli życzą sobie, aby bielizna była zwrócona w tym samym tygodniu, ponieważ późniejsze przynoszenie bielizny stwarza duże trudności w wykończeniu jej w krót­kim czasie.
Pierwsza Pralnia Sp. pierze bieliznę w centralnej pralni W.S.M., w której maszyny czynne są tylko 5 dni w tygodniu. Jeżeli klijenci przyniosą bieliznę w poniedziałek, to jest możność poznaczenia tej bielizny i praczki we wtorek rozpoczynają normalną pracę, t. zn. piorą odrazu takie ilości, jakie są stanie wyprać; je­żeli zaś otrzymujemy bieliznę później z zastrzeżeniem, że jest ona potrzebna jeszcze w bieżącym tygodniu, wówczas personel pralni, pragnąc zaspokoić żądamia klijentów, dokłada nowe partje bielizny praczkom, które sq, juź w połowie poprzednio rozpoczętej roboty. Wytwarza to chaos. pośpiech, przemęcza praczki w nie­ludzki sposób.
Niezależnie od tego, Pierwsza Pralnia Spółdzielcza, płacąc za korzystanie z maszyn w stosunku do czasu zajmowania maszyn i ilości przepranej bie1izny w ciągu godziny, a nie mając pełnego obciążemia maszyn w po­czątku tygodnia ponosi straty. Pralnia, jako spółdziel­nia, nie pracuje dla osiągnięcia zysków, nie może jed­nak ponosić strat, stąd też musi tak administrować, ażeby tych strat nie było.
Dlatego też Zarząd Pralni apeluje do klijentów, ażeby w zrozumieniu własnego interesu starali się wcześniej przynosić bieliznę do prania. Komunikujemy również, że ob. M. Białkowska przestala być kierowniczką Pralni z dm. 31.V. r. b.


(i może to była Pani Białkowska, nasza sąsiadka, która szyła kołdry i stawiała bańki. ale może i nie.)


u-aktualnienia.
1.
mam już (2016) książkę; a w niej sporo o praniu;
2.

Zrzut-ekranu-2014-05-23-(godz.-13.20

15 myśli na temat “ekonomia rodzinna w Pralniach.

    1. no, nie: bo to 1935 rok, chłop Zapałkę dzielił na IVry.
      (ale mój Dziadek był Murarz, a nie chłop i miał Kjosk z papierosami, jako inwalida woj. [brak kilku palców, dwóch chyba] ale nie ten. i nie wiem, jakimi ale na pewno to nie były Sporty.)

    1. Dziadka zabił niemiec (d. nazista) to się nie zapytam. ale morze.

        1. …ale i tak Oboma 2ma (+ nie tylko…) sterują Rzydzi, więc.

          1. Mój ojciec spuścił onegdaj łomot Niemiaszkowi w mundurze hilterjugen – zły Niemiaszek.
            Moja rodzina ze strony ojca mieszka za Odrą – dobrzy Niemcy.
            Rodzice mamy mieli pół godziny na spakowanie się przed „wczasami” na Syberii – złe Ruskie.
            Widziałem, jak ktoś w przejściu podziemnym w kamiennym i zimnym Leningradzie (lata ’80 zeszłego stulecia) wysprejował napis: SEX PISTOLS. Od razu lżej mi się zrobiło: nasi tu byli. Przestałem się bać, że się zgubię. Dobrzy Rosjanie(?).
            Polski Żyd mógł uratować mojego dziadka na Sybirze. Dziadek zachorował, ale wciąż nie mógł pojechać do szpitala w którym Żyd był lekarzem i w którym przodek mój mógł wydobrzeć i potem pracować. Ciągle coś stawało na drodze. Zapalenie płuc ścieło dużego chłopa jak siekiera osikę i nie pomogło zaproszenie dobrego „jewrieja-wraczia”.
            Dobrze mówił znajomy Ormianin, kiedy go pytałem o Polaków, co o nas myśli – wszędzie spotkasz ludzi dobrych i złych.

            1. …ale Złych częściej.
              ps.
              ja z warsiawy — to nas tłukli wszyscy (= gdy Zbiorowo nadchodzili. na Solo bywało różnie: ot, taki Staszek Królak

              1. Kwestia jest skomplikowana. Najkrócej mówią w dobrych okolicznościach łatwiej o dobrych ludzi. W złych trudniej o heroizm.

    1. …z wyjątkiem ostatniej strony w „Razem” (ZSMP), gdzie bylo „Osobno” i tez wycięta jakaś z Playboya zwykle (z wyj. n-rów na 1 Maja i 22 Lipca).

        1. nie bardzo: o ile pamiętam — na przedostatniej raczej. (na ostatniej bywał Mleczko, no — w „ moich” latach znaczy [przed tow. Niedomagistrem].)

Możliwość komentowania jest wyłączona.